czwartek, 18 lipca 2013

~1~

Wstałam rano i nalałam sobie krwi z lodówki do szklanki. Wypiłam i usłyszałam jak mama mnie woła.
-Alexandro jedziesz na obóz.
-Dla wampirów tak?
-Nie nietoperku. Dla zwykłych ludzi.
-Czym ja się będę odżywiać.
-Zwierzętami
-Nie! Ja piję tylko krew z opakowania.
-No to musisz to zmienić-powiedział mój tata.
-Robin ja nie będę mordercą tak jak ty!-wykrzyczałam i weszłam na schody. Ale mój ojciec był przede mną w sekundzie. Kuźwa.
-Nie odzywaj się tak do mnie.-powiedział a ja wysunęłam kły i parsknęłam jak wściekła kotka. I znikłam. Znalazłam się na jakimś obozie dla ludzi. Walizka była spakowana i leżała koło mnie. Ujrzałam jakiegoś chłopaka. Max! Tak zwana czarna owca w stadzie. Tylko, że on to zły wampir. Uśmiechnął się do mnie i pokazał kły. Ja zrobiłam to samo. Ktoś mnie postukał w ramię. Ja się obróciłam i zobaczyłam jego. Nasze oczy zabłysły. O nie to śmiertelnik i to był Zing! Zing pojawia się tylko raz w życiu wampira. Stare wampiry twierdzą, że Zing jest tylko raz w całym życiu wampira i to jest jedyna prawdziwa miłość w jego życiu. Reszta będzie fałszywa. Ale mój Zing był ze śmiertelnikiem. To źle.
-Cześć.-powiedział
-Hej-odpowiedziałam i spojrzelismy sobie w oczy. Ja pierwsza odpuściłam
Teraz już wie, że mi się podoba.
-Jestem Louis ale możesz mi mówić Lou.
-Ja mam na imię Alexandra. Alexis. Alex.
-Rzadkie imię. Skąd pochodzisz?
-Z Ieper. W Belgii.
-Wiem ja też.-powiedział i się uśmiechnął.-Hej pomóc ci z walizką?
-Nie musisz.
-Nalegam.
-Ok. Domek nr. 19.
-Będziemy sąsiadami.
-Fajnie.-odpowiedziałam i weszłam do domku.-Dziękuję.-powiedziałam i spuściłam wzrok.
-Nie ma za co. Jak by co to wiesz gdzie mnie szukać.
-Tak-powiedziałam i otworzyłam walizkę. Nie mam żadnych woreczków z krwią.
*Wieczór*
Przez cały dzień nic nie jadłam. Jestem na wampirzym głodzie. Moja krew mnie już nie zaspokaja. Szłam do lasu i na kogoś wpadłam. To był Max.
-Wybierasz się na łowy?-zapytał się mnie.
-Ja nie jestem mordercą.
-Ale jesteś na głodzie?
-Tak. Moja krew mnie już nie zaspokaja.
-Chcesz się napić mojej?
-Nie.
-Wampirzy głód doprowadzi cię do szaleństwa.
-Ok. To daj mi rękę.
-A nie lepiej z szyi?
-Nie.-odpowiedziałam stanowczo.
-No to w ogóle.
-No dobra.-powiedziałam i wbiłam kły w jego szyje. Poczułam jak ogarnia mnie chęć zabijania. -Co ty ze mną zrobiłeś.
-Troszeczkę odmieniłem.-powiedział i się uśmiechnął.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz