niedziela, 15 grudnia 2013

~3~

Max zszedł ze mną na dół. No i pokłóciliśmy się o to dlaczego Harry jest w moim salonie w moim domku bez mojej wiedzy i mojego pozwolenia. Teraz siedze na podłodze w sypialni i płacze opierając się o drzwi.
-Otwórz te cholerne drzwi!-krzyknął Max. Odpowiedziałam mu ogromnym wybuchem płaczu.-Alex otwórz te drzwi.-gdy już miałam odpowiedzieć, Harry wszedł do pokoju oknem. Podszedł i mnie przytulił. Tak, teraz tego potrzebowałam.
-Alexis uspokój się.-wyszeptał Harry. Po chwili Max znowu uderzył w drzwi, a ja podskoczyłam i wtuliłam się w Harrego.
-Max przestań, straszysz ją.-powiedział Harry kładąc mnie na łóżku i owierając drzwi Maxowi.
-Harry zostaw nas samych-powiedziałam cicho. On tylko kiwnął głową i przechodząc koło Maxa wyszeptał coś na co Max się uśmiechnął.
-Alex przepraszam powinienem cię zapytać.-powiedział klekając pomiędzy moją lewą nogą. Pochylił się i mnie pocałował.
-Ja też cię przepraszam.-powiedziałam i się uśmiechnęłam. On zaczął mnie całować po szyi. Rozwiązał mój szlafrok i go ściągnął zaczął bładzić rękami po moim ciele. Po chwili ściągnął swoją koszulkę. Powrócił do dotykania mnie, ja ocknęłam się z tego osłupienia i go odepchnęłam. Zawiązałam szlafrok i weszłam do łazienki. Po jakiś dwudziestu minutach wyszłam z niej i zaczęłam schodzić po schodach. Jednak nie zeszłam całkiem ponieważ usłyszałam skrawek rozmowy chłopaków, nie chciałam podsłuchiwać, ale jednak to zrobiłam.
-I co?-zapytał Harry.
-No co i co? Kuźwa gówno. Nadal gra niedostępną.-powiedział Max
-Stary musisz to zrobić.
-Ja wiem, że muszę. Ja nie tylko muszę ja chcę.
-Tylko mi się nie zakochaj-powiedzia Harry i się zaśmiał-zakochany Max. To dziwnie i śmiesznie brzmi.
-Nie ma mowy. Może i ma się czym pochwalić, ale nie jest w moim typie.-powiedział Max, a schodek, na którym stałam zaskrzypiał. Przeklęłam w duchu te schody i zeszłam na dół.
-Hej skarbie-powiedział Max
-O czym gadaliście? Nie chcę wam przeszkadzać.
-Nie przeszkadzasz, tak na prawdę to o niczym ważnym.-powiedział Harry.
-Spoko, ja idę się ubrać i idę się przewietrzyć.-powiedziałam podchodząc do szafy. Wyciągnęłam z niej tak zwaną małą czarną. Weszłam do toalety i się przebrałam. Umalowałam się i dobrałam dodatki. Wyszłam z toalety i ubrałam czarne szpilki i jeszcze skórzaną kurtkę.
-Ty idziesz się przewietrzyć czy na imprezę?-zapytał się Max.
-Zobaczę, a w ogóle co cię to obchodzi? Jesteś moim ojcem czy coś?
-Nie, ale jestem twoim chłopakiem, a ty moją dziewczyną
-Na prawdę, bo mi się nie wydaję, żebyś się mnie spytał o chodzenie.
-Nie musiałem. Zing wystarczył.
-Zing. Tak? Ale to nic nie znaczy.-powiedziałam i wyszłam trzaskając drzwiami. Wpadłam na niego....
-Hej, wszystko w porządku?-zapytał się mnie
-Umm... Tak.-powiedziałam cicho, a on spojrzał na mnie z nie dowierzaniem.-na prawdę.
-Jesteś taka piękna, a taka słaba w kłamstwie-powiedział i się uśmiechnął.
-Wszystko jest w porządku.
-Nie działa-zaśmiał się
-Pokłóciłam się z Maxem.
-To twój chłopak?
-Nie, tylko przyjaciel.
-Gdzie idziesz?-zapytał się skanując mnie od góry do dołu i z powrotem.
-Mam ochotę się gdzieś wybrać na imprezę. W końcu do Los Angeles jest tylko pięć minut samochodem. A ty?
-Też.
-To może pójdziemy razem?
-Dobra-powiedział i chwycił moją dłoń. Dreszcz przeszedł po moich plecach.-Dobrze, że nie chodzisz z tym dupkiem, zasługujesz na kogoś lepszego.-ujrzałam w jego oczach coś niepokojącego, ale zignorowałam to. Tej nocy chciałam się zabawić. Albo z kimś, albo sama...